Książki dla rodziców – „Język dwulatka” Tracy Hogg

Jeśli zastanawiasz się czy warto sięgnąć po książkę Język dwulatka – Tracy Hogg, lub jeśli nie masz takiej możliwości, a ciekawi Cię jej zawartość, to mam nadzieję, że dziś odpowiem, choć po części, na dręczące Cię pytania.

Do moich rak trafił Język dwulatka, wydany w wersji polskiej przez Świat Książki w 2011r. Oryginalny tytuł to Secrets of the baby whisperer for toddlers i znacznie bardziej pasuje do treści jakie w niej się znajdują. Książka w moim mniemaniu ułatwia zdystansowanie się do swojego dwu-/trzylatka, lepsze zrozumienie jego perspektywy i wdrożenie pewnych zachowań, które ułatwiają codzienne funkcjonowanie dzieci i ich rodziców. Bardzo dużo cennych informacji i konkretnych przykładów w duchu racjonalnego rodzicielstwa bliskości i self-regu. Jedna z moich ulubionych książek, choć niestety mam wrażenie, że poruszająca tylko wybrane w tym celu wypadki i sprytnie pomijająca inne, trudniejsze, lecz niestety nie mniej realne dla standardowego rodzica. Momentami czytając, poniekąd odpowiedzi na swoje pytania, wcale nie otrzymywałam odpowiedzi, a jedynie jakiś przykład, lub rozwiązanie zupełnie nie pasujące do naszej sytuacji. Nie mniej jednak, na pewno sięgnę po treści tej książki raz jeszcze, bo w znacznej mierze i w łatwy w odbierze sposób poukładała mi ona w głowie 🙂

Oto fragment, byście mogli wczuć się w charakter książki:

 

Czego dowiemy się z książki?

  • że każde dziecko jest indywidualnością, by je w pełni zrozumieć i umieć z nim współpracować musisz najpierw zaakceptować je takie, jakim jest.
  • jak możliwie obiektywnie spojrzeć na swoje dziecko i wysuwać z obserwacji użyteczne wnioski
  • że temperament każdego malucha jest czymś wrodzonym, jednak jego poszczególne cechy można wzmacniać lub osłabiać odpowiednim wychowaniem
  • jak rozpoznać i zdefiniować 5 typów osobowości niemowląt
  • że dzieci potrzebują uporządkowania codzienności by życie było w ich odczuciu przewidywalne i bezpieczne
  • jak i kiedy pomagać dziecku w rozwijaniu samodzielności, odpowiedzialności
  • jak uczyć dziecko kontrolowania emocji
  • jak i kiedy stawiać ograniczenia
  • jak i kiedy chwalić dziecko
  • jaki jest nasz styl rodzicielstwa i jak wpływa on na rozwój naszych podopiecznych
  • w jaki sposób i w jakim celu należy wprowadzać w życiu dziecka konkretne rytuały

a także wielu wskazówek i rad dotyczących nauki chodzenia, mówienia, odpieluchowywania oraz przygotowania malucha na mające się pojawić rodzeństwo. W skrócie, praktycznie wszystkie tematy z którymi powinien zaznajomić się rodzić 2-3 latka.

 

Z tej właśnie książki zasięgnęłam znacznej części swojej wiedzy o rytuałach. Są tu opisane pięknie, prosto, a zarazem konkretnie. Warto sięgnąć do niej też gdy po prostu tracimy cierpliwość w obliczu coraz to nowych i bardziej pokręconych pomysłów naszych urwisów. Przywraca perspektywę obserwatora i uczy szacunku do naszych dzieci. Daje też obietnicę łatwiejszego jutra :).

 

 

„Język dwulatka” – czego nauczyła mnie Tracy Hogg

Lubię tę autorkę za konkretne rozwiązania, to w takich poradnikach niestety bardzo rzadkie i odważne (stąd tyle ataków w internecie na jej publikacje- jest co krytykować jeśli ktoś ma inne zdanie).
oto moje ulubione lekcje, które wyciągnęłam z lektury:

  1. Samodzielne zabawy

    Warto zachęcać dziecko do samodzielnej zabawy. Jeśli nie ufa nam na tyle by pozwolić nam odejść, możemy stopniowo budować w nim te umiejętność. Na początek nieco odsuwamy się od malucha, jeśli bawi się na podłodze- my siadamy na kanapie itp. Następnie, jeśli dziecko czuje się komfortowo w nowej sytuacje przekierowujemy naszą uwagę na coś innego, odwracając ją od dziecka (zajmujemy się swoimi sprawami) po kilku takich dniach zazwyczaj można już wyjść z pokoju i zostawić malucha samego najpierw na krótszą, potem dłuższą chwilę.
    Czas zabawy dobrze jest określić pewnymi ramami (podobnie jak w przedszkolu). Na początek informujemy dziecko, że „teraz może iść się pobawić”, ja zazwyczaj dodaję gdzie synek będzie mógł mnie znaleźć gdyby tego potrzebował np. „a ja w tym czasie będę gotowała obiad w kuchni”. Zbyt duża ilość zabawek może zniechęcać dziecko (a moim zdaniem prowadzić też do zbędnego bałaganu) rodzice powinni więc zwracać uwagę czym dziecko się interesuje, i chować (choćby tymczasowo) zabawki, którymi szkrab się nie bawi.
    Dzieci dwu- i trzyletnie nie mają poczucia czasu stąd unikamy komunikatów typu „za 5 minut koniec zabawy”. Zamiast tego pokazujemy i informujemy słownie i tym co teraz będzie np. wyjmujemy pudełko na zabawki i mówimy „zbliża się koniec zabawy, teraz posprzątamy zabawki”. Tracy odradza siłowe kończenie zabawy zwłaszcza gdy maluch jest czymś wyjątkowo zainteresowany, przypomina jednak o tym, że to rodzić ostatecznie musi stawiać granice. Można podjąc temat dyplomatycznie, akceptując uczucia dziecka, a jednocześnie zdecydowanie- „widzę, że nie chcesz teraz przerywać zabawy, ale pora na obiad”. Ja czasami dodaje coś w stylu „zabawki będą tu na Ciebie czekały, kiedy zjesz znów będziesz mógł się nimi bawić”, po prostu u nas akurat to działa. Każdy jednak wypracuje sobie swoje własne sposoby.
    Autorka podsuwa też sposób z „dzwoneczkiem”. Ustawiamy minutnik przed dzieckiem i informujemy, że kiedy dzwoneczek zadzwoni idziemy jeść obiad. Z przedmiotami nieożywionymi trudniej dyskutować niż z rodzicem :P.

  2. Zabawki odpowiednie dla wieku (i zainteresowań)

    Spora część rodziców stara się na siłę stymulować swoje dzieci często kupując im zabawki „w przód”. 1,5 rocznemu maluchowi układanki 2+, 2latkowi 3+ i tak dalej. Według Hogg może to prowadzić do niepotrzebnej frustracji dziecka i płaczliwości. Z moich doświadczeń wynika, że niektóre dzieci nie interesują się często zabawkami w swoim przedziale wiekowym, natomiast te dla starszych niesamowicie je wciągają, z drugiej strony, czego potwierdzeniem jest mój starszy syn, niektóre maluchy nudzą się z zabawkami ponad ich wiek/ siły, nie potrafią się w nie zaangażować i w efekcie tracą zupełnie zainteresowanie. W każdym z tych przypadków możemy być świadkami sytuacji, w której dziecko ma pełen pokój zabawek, a mimo to nudzi się. Dlatego na prawdę warto obserwować czym dziecko się szczerze i na długo interesuje i takich zabaw mu dostarczać.

Oczywiście wartościowych informacji było znacznie więcej, ale te zapamiętałam najlepiej.

Na podstawie książki tworzę dla Was test na osobowość dziecka według Tracy Hogg. Test wkrótce będzie dostępny na naszej stronie, natomiast pod  -> TYM <- linkiem znajduje się bardzo fajne, krótkie porównanie poszczególnych osobowości, do którego możecie sięgnąć w poszukiwaniu znajomego typu.

A na deser jeszcze jeden test, tym razem dotyczący naszej- rodziców umiejętności wspierania lub ograniczania rozwoju dziecka:

 

 

Mam nadzieję, że choć trochę ukazałam Wam klimat książki. W moim mieście dostępna jest w publicznej bibliotece, warto zaglądnąć tam zanim zdecydujemy się wydać pieniądze, choćby żeby upewnić się, czy na pewno jest to lektura dla nas. Dla mnie na pewno 🙂

Dodaj komentarz